Jedyne wyjście – działalność gospodarcza

W ostatnich tygodniach do TAX Medica zgłasza się wielu młodych lekarzy z pytaniami o działalność gospodarczą. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że miesiące takie jak kwiecień czy maj nie wyróżniają się w całym roku niczym, co mogłoby bardziej motywować młodych lekarzy do zakładania działalności gospodarczej. A przynajmniej do tej pory się nie wyróżniały.

Jednak rok 2018 był dla lekarzy rokiem szczególnym, bowiem po pamiętnych strajkach rezydentów z początku tamtego roku, ich wynagrodzenia jednak wzrosły. W  ślad za nimi podwyższyły się również stawki za dyżury. Jednak w dobie braków kadrowych wielu z młodych medyków, choć dziś już nie musi, to jednak podejmuje się dodatkowej pracy, choćby po to, żeby oddziały szpitali powiatowych nie zionęły pustką jeśli chodzi o personel lekarski.

Młodzi dodatkowe zatrudnienie podejmują zazwyczaj na umowę zlecenie, bo ta forma zawsze była najprostszą i dość wygodną formą dodatkowego zatrudnienia. Jednak w roku 2018 okazało się to pułapką, w którą bardzo wielu młodych wpadło, a ceną był podatek, który przyszło im zapłacić w kwietniu tego roku.

Sposobem na to, by takiej sytuacji uniknąć jest działalność gospodarcza.

Zapewne wiecie, że dochody z pracy lekarza mogą być opodatkowane na kilka sposobów, z czego najpopularniejsze to tzw. skala i podatek liniowy. Wadą naszego systemu podatkowego jest to, że nie można dowolnie wybierać pomiędzy tymi dwoma formami opodatkowania dochodów. W szczególności nie mamy pod tym względem żadnego wyboru jak chodzi o zatrudnienie na etacie. Te dochody zawsze były i będą opodatkowane według skali, co oznacza, że nasz dochód do  progu 85.500 zł jest opodatkowany stawką 18%, natomiast wszystko co zarobimy powyżej tej kwoty jest opodatkowane bolesną stawką 32%.

Nie inaczej rzecz się ma z dochodami z umów zleceń. Mogą one być opodatkowane jedynie według skali. Co oznacza, że w po upływie roku dochody z etatu i dochody ze zleceń łączą się w jednym PIT i takie połączone przyprawiły w tym roku wielu rezydentów o znaczny ból głowy. Jedynym sposobem na uniknięcie go jest jednoosobowa działalność gospodarcza.

Działalność gospodarcza jest obecnie jedyną formą zarobkowania, w której mamy wybór pomiędzy skalą a podatkiem liniowym. Pamiętam, jak jeszcze dwa lata temu prowadziłam dla moich młodych klientów skomplikowane analizy, obejmujące stan rodzinny i majątkowy i jeszcze kilka innych zmiennych, aby dać im w miarę jasną odpowiedź, czy opłaca im się zamienić skalę na liniówkę, czy jeszcze mogą poczekać.  Dziś te analizy są zbędne, ponieważ niemal każdy rezydent, który podejmuje zatrudnienie poza etatem rezydenckim narażony jest na przekroczenie progu skali, a co za tym idzie na 32% podatek. Tym samym jednoosobowa działalność gospodarcza przestała być wyborem. Stała się koniecznością.

Dlaczego liniówka jest tak atrakcyjna? Bo nie łączy się z dochodami z pracy i zleceń. Dla tego podatku sporządzany jest odrębny PIT. Dlatego osoby prowadzące działalność gospodarczą opodatkowaną podatkiem liniowym i jednocześnie uzyskujące dochody z innych źródeł składają dwa odrębne zeznania podatkowe: PIT 36L z działalności gospodarczej i PIT 36 z pozostałych źródeł dochodu. Wadą jej jest jednak to, ze wyłącza możliwość wspólnego rozliczenia ze współmałżonkiem innych poza działalnością dochodów.

W związku z powyższym chciałabym nadmienić, że mimo wysokich dochodów z etatu i innych źródeł, w tym działalności gospodarczej, nie zawsze podatek liniowy będzie najwłaściwszy i opłacalny. Zawsze wtedy gdy Twoje dochody są zróżnicowane pod względem  źródeł, a działalność gospodarcza nie stanowi wśród nich tego najważniejszego, skonsultuj się z dobrym księgowym lub doradcą podatkowym, który przeprowadzi analizę Twojej sytuacji dochodowej i rodzinnej i powie Ci, czy podatek liniowy jest rzeczywiście dla Ciebie.

Monika Zalewa