Samochód w firmie lekarza

Co się zmienia?

 

Koniec 2018 roku zafundował nam wiele emocji związanych z propozycją zmian dotyczących najbardziej kosztotwórczego czynnika w działalności lekarza jakim jest samochód. Pierwsze propozycje jeżyły włos na głowach nie tylko lekarzom przedsiębiorcom, ale im w szczególności. Ostatecznie jednak propozycja ministerstwa finansów została znacznie złagodzona przez Radę Ministrów i w tej formie przyjęta przez Sejm.

Zmiany dotknęły wszystkie możliwe formy wykorzystywania auta w jednoosobowej działalności: zakupu do firmy, leasingu i auta własnego wykorzystywanego do działalności. Dotyczą one zarówno samych aut, jak i kosztów użytkowania tych aut. Nieliczne z tych zmian można uznać za korzystne, o większości jednak powiedzieć tego nie można.

 

Samochód w środkach trwałych

 

Obok leasingu jest to najpopularniejszy sposób wykorzystywania auta w firmie. Może ono być kupione na firmę wówczas gdy ona już istnieje i działa, albo (co dzieje się najczęściej w początkach działalności) przekazane z majątku prywatnego do użytkowania w firmie. Mówimy wówczas o tzw. wprowadzeniu samochodu do ewidencji środków trwałych. W obydwu przypadkach (zarówno zakupu jak i przekazania) samochód może być amortyzowany, tzn. że cena jaką za niego zapłaciliśmy, rozłożona zostaje na równe miesięczne części i co miesiąc jedna z tych części ląduje w kosztach. Okres na jaki możemy rozłożyć wartość samochodu waha się zasadniczo w granicach od 2,5 roku do 5 lat, przy czym okres ten można wydłużyć powyżej 5 lat, ale nie można go skrócić poniżej 2,5 roku. Długość tego okresu zasadniczo zależy od tego, czy auto które nabyliśmy (lub przekazaliśmy do firmy) można, zgodnie z przepisami podatkowymi uznać za używane, czy też nie. Jednak w pewnych sytuacjach wartość nabytego auta nie mogła w całości trafić w koszty, obowiązywał bowiem limit 20 tys. euro (a dla tzw. elektryków 30 tys. euro). Limit ten ograniczał możliwość zaliczenia w koszty wartości samochodu powyżej jego wartości. Przyznacie sami, że limit ten był dość niski, jednak przedsiębiorcy nie boleli nad tym zbytnio, gdyż zawsze jeszcze mieli do dyspozycji leasing, który, oprócz tej jednej oczywistej zalety braku limitu, miał jeszcze kilka innych. Nowy rok to zmiana o tyle na lepsze, że limit po pierwsze przestał być wyrażany w euro, a zaczął być wyrażany w złotych, co lekarzom znacznie ułatwi ocenę czy auto, które zamierzają nabyć do firmy mieści się w limicie czy nie, to jeszcze limit ten został prawie dwukrotnie podwyższony. Obecnie jego wartość wynosi 150 tys. zł dla „normalnych” aut, oraz 225 tys. zł dla elektryków.

Dobrą wiadomością jest również i to, że raty amortyzacyjne w granicach powyższych limitów mogą być kosztem w 100%. Jedynie amortyzacja aut o wartości przekraczającej limity, będzie rozliczana w koszty w takiej proporcji, w jakiej będzie się miała wartość obowiązującego limitu samochodu do ceny jego zakupu.

 

Samochód w leasingu

 

Dotychczas samochód w leasingu to była wygodna i zyskowna forma używania auta do celów służbowych. Działo sie tak z kilku względów. Po pierwsze najkrótszy możliwy okres leasingu to 24 miesiące, co oznacza, że była (i nadal jest) to najszybsza opcja na obciążenie kosztów wartością zakupionego auta. Zwłaszcza, że leasingujemy zazwyczaj auta nowe. Takiej korzyści nie daje zakup auta za gotówkę czy na kredyt, bo wówczas najkrótszy możliwy okres obciążania kosztów wartością auta wynosi co najmniej 5 lat. Może to być oczywiście dłuższy okres, ale nie znam lekarza który wybrałby taką opcję 😉 Po drugie wartość samochodu, jaki chcieliśmy zakupić do firmy nie była w żaden sposób limitowana, co oznaczało, że zarówno samochód za 50 tys. zł jak i za 500 tys. zł mógł w całości znaleźć się w kosztach.

Rok 2019 przyniósł jednak zmianę i jest to zmiana, która niektórym z naszych klientów niestety bardzo w przyszłości da się we znaki, powodując znaczny wzrost obciążeń podatkowych. Po raz pierwszy, mianowicie, wprowadzony został limit wartości początkowej samochodu i został on zrównany z limitem dla amortyzacji aut kupowanych za gotówkę lub na kredyt. Tak więc od teraz limity te wynoszą odpowiednio:

– 150 tys. zł dla „normalnych” 😉 aut, oraz

– 225 tys. zł dla elektryków

Ważne jest to, że dla lekarzy nie będących czynnymi podatnikami podatku VAT, te kwoty, to kwoty brutto, czyli zawierające również podatek VAT. Ci nieliczni lekarze, którzy świadczą usługi medycyny estetycznej i są tzw. VAT-owcami, będą mogli kupić auta w nieco wyższym standardzie, ponieważ będą mieli przywilej odliczenia części tego podatku, która nie będzie liczyła się do powyższych limitów.

Limity te nie będą też obejmowały innych obciążeń z tytułu leasingu, takich jak ubezpieczenie, obejmują one jedynie wartość samochodu. Inne wydatki z nim związane będą podlegały odrębnemu limitowaniu, o czym poniżej.

Co się będzie obecnie działo z autami droższymi? Otóż w przypadku leasingu auta o wartości przekraczającej limit będzie trzeba ustalić proporcję pomiędzy wartością auta, a limitem i w takiej proporcji dzielić każdą ratę leasingową na część stanowiącą i część nie stanowiącą kosztu uzyskania przychodu. I tu rozwieję wątpliwości – to jedyny słuszny sposób na rozliczenie rat. Nie można przyjąć „uproszczenia” polegającego na tym, że najpierw raty leasingowe będą w całości zaliczane do kosztów podatkowych, a po przekroczeniu limitu w całości nie będą zaliczane do kosztów podatkowych, ani też żadnego innego.

 

Samochód własny przedsiębiorcy

 

Ten obszar dotknęła chyba najbardziej bolesna ze wszystkich zmian jakie weszły od 1 stycznia. Dotychczas, jeśli lekarz – przedsiębiorca z różnych względów nie decydował się na przekazanie swojego prywatnego auta do swojej firmy, mógł rozliczać koszty eksploatacyjne związane z samochodem na zasadzie popularnie zwanej kilometrówki. Ewidencja przebiegu pojazdu, to było takie urządzenie (zazwyczaj zeszyt), w którym użytkownik auta zapisywał każdy swój służbowy wyjazd podając jego datę, cel i liczbę przejechanych kilometrów. Kilometry te na koniec miesiąca były podliczane i mnożone przez stawkę za 1 km, co w efekcie dawało pewną kwotę, która stanowiła limit wydatków, jakie przedsiębiorca mógł zaliczyć w koszty swojej działalności. Zazwyczaj limit ten był na tyle wysoki, że wszelkie wydatki bez problemu się w nim mieściły. Ta metoda uwzględniania kosztów samochodu w swojej działalności miała dwa mankamenty: była pracochłonna i nie uwzględniała w kosztach wartości samego samochodu, co dawało nieco mniejsze korzyści podatkowe niż dwie poprzednie formy użytkowania aut w działalności.

Obecnie funkcjonujące przepisy usunęły wprawdzie jedną z tych wad – obecnie nie trzeba prowadzić już kilometrówki, żeby uwzględnić w kosztach firmy fakt używania do jej celów prywatnego samochodu, ale jednocześnie ograniczyły koszty do wysokości jedynie 20% ich wartości. Oznacza to że poniesione w miesiącu wydatki na samochód w kwocie 1000 zł, kosztem firmy staną się jedynie w 20%, czyli w kwocie 200 zł.

Zmiana ta skrzywdziła wielu z naszych klientów, którzy wybrali tę formę użytkowania auta w firmie. Ministerstwo wprowadzając ją argumentowało, że auto prywatne wykorzystywane jest w działalności jedynie w niewielkim zakresie i odzwierciedleniem tego miał być ten niewielki procent wydatków, które można ująć w kosztach. Tymczasem młodsi z naszych klientów bardzo często posiadają samochody o bardzo niskiej wartości, które planują dość szybko sprzedać, lub w ogóle nie są prawnymi posiadaczami auta, a to którego używają należy do kogoś z rodziny. Przypadków tego typu lub podobnych jest bez liku, niektóre uniemożliwiają ujęcie samochodu w środkach trwałych i korzystanie z większych odliczeń, inne są kwestią decyzji. Niemniej jednak młodzi lekarze zazwyczaj na działalności uzyskują dochody z usług wykonywanych daleko poza miejscem zamieszkania i gros kosztów samochodów, które ponoszą to koszty związane z działalnością gospodarczą. Dlatego ograniczenie ich jedynie do 20% jest dla nich co najmniej krzywdzące.

Wydatki eksploatacyjne

 

Do końca 2018 r. wydatki eksploatacyjne, takie jak: paliwo, oleje, płyny, serwis, opony, związane z używaniem samochodu w firmie, były w całości kosztami podatkowymi. Jedynym ograniczeniem jakie w tym zakresie funkcjonowało, był związek tych wydatków z przychodami przedsiębiorcy, nawet jeśli samochody wykorzystywane były w sposób mieszany, czyli zarówno do działalności gospodarczej jak i do celów prywatnych. Obecnie jeśli samochód jest wykorzystywany jednocześnie do celów związanych z działalnością i do celów prywatnych, wydatki eksploatacyjne można ująć w kosztach podatkowych w wysokości 75% ich wartości. Ten sposób rozliczania kosztów dotyczy zarówno samochodu będącego środkiem trwałym w firmie, jak i samochodu w leasingu.

Ubezpieczenie OC i autocasco

 

Jeśli chodzi o ubezpieczenie samochodów, szczęśliwie 2019 r. przyniósł zmiany na plus. Po pierwsze składki OC nie są objęte żadnymi limitami, czyli tak jak dotychczas w 100% ujmowane są w kosztach podatkowych, natomiast jeśli chodzi o autocasco, zmiana w tym zakresie jest pochodną podwyższenia limitów amortyzacji samochodów i tak naprawdę dotyka jedynie posiadaczy aut o wartości przekraczającej 150 tys. zł (lub 225 tys. zł, jeśli samochód ma napęd elektryczny). Dotychczas koszty ubezpieczenia AC dla aut o wartości przekraczającej 20 tys. EURO można było rozliczyć  w takiej proporcji w jakiej się miała wartość limitu do sumy ubezpieczenia auta uwidocznionej na polisie AC. Obecnie po zmianach zasada jest taka sama, nadal oblicza się proporcję tyle, że limit ten wzrósł z 20 tys. euro do 150 tys. zł (a dla aut elektrycznych do 225 tys. zł). Dlatego ostatecznie koszty AC będzie można obecnie ująć w kpir w wyższej niż dotychczas wysokości.